FacebookTwitterPinterestGoogle+Share

Zamach stanu w Turcji

Zamach stanu w Turcji

W nocy z piątku na sobotę w Turcji doszło do próby przejęcia władzy przez wojsko. Do tej pory trwają walki. Nie żyje już 90 osób, w tym cywile, a ponad 1150 jest rannych.

Do pierwszych zdarzeń doszło około 21:30 lokalnego czasu. Wojsko przejęło i zablokowało Most Bosforski i Most Mehmeda Zdobywcy. Dwadzieścia minut później kolejni buntownicy pojawili się w stolicy Turcji, Ankarze a wraz z nimi myśliwce i helikoptery. Jednocześnie został zaatakowany Stambuł. Przejęli media po to, aby przedstawić rodakom i światu swój komunikat, w którym zarzekli się, że nadal chcą utrzymać stosunki międzynarodowe na dotychczasowym poziomie ale jednocześnie ich celem jest przywrócenie demokratycznego porządku w kraju. Nazwali się „Radą Pokoju” i ogłosili przejęcie władzy w kraju. Zaprzeczyły temu źródła informacji prezydenta Recep Tayyip Erdogana, który ukrył się w Smabule w schronie i nie oddał władzy rebeliantom. W tym  czasie, około północy, nad stolicą uniósł się dym prochu. Buntownicy zaczęli ostrzał z powietrza w centrum Ankary a chwilę później użyli czołgów do ataku na parlament. Jednocześnie zaatakowany został Stambuł. Po kilkugodzinnym szturmie i walkach, około godziny 7:00 rano, prezydent Erdogan wygłosił przemowę oświadczając, że wszyscy buntownicy zostaną postawieni przed sądem i poniosą konsekwencje swoich czynów. Niemal w tym samy czasie Most Bosforski zdobyły siły rządowe, które zaczynają też przejmować kontrolę nad krajem.

Pucz chyli się ku końcowi ale krwawe żniwo niesie za sobą. Wśród ofiar jest 47 cywilów. Szczęśliwie lud nie wychodził tak licznie na ulice, jak prezydent Erdogan namawiał. Zatrzymanych i aresztowanych zostało blisko 1600 osób związanych z działaniami przeciwko rządowi Turcji.

Oskarżenia za rozpętanie walk w kraju padają w stronę mieszkającego w Pensylwanii Fethullaha Gulena. Przebywający na emigracji duchowny i myśliciel jest założycielem ruchu zwanego Hizmet, który cieszy się dość dużym uznaniem społeczności tureckiej. Jego poparcie deklaruje około 10% Turków. Został on zmuszony do opuszczenia kraju ze względu na oskarżenia, które zostały na niego rzucone przez prezydenta Erdogana. Okrzyknięty spiskowcem musiał poszukać azylu w innym kraju.

aw

Źródło: Reuters

FacebookTwitterPinterestGoogle+Share