FacebookTwitterPinterestGoogle+Share

Zagraniczna emerytura. Co, gdzie i jak?

Zagraniczna emerytura. Co, gdzie i jak?

Dokumenty giną w archiwach a emerytury lecą w dół. Ludzie narzekają, a urzędnicy nie do końca wiedzą, co mają robić.

W Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych wyliczono, że co trzeci ubiegający się o emeryturę ma problem ze zgromadzeniem niezbędnej dokumentacji, a bez tych papierów nie można naliczyć kapitału początkowego. Cierpią na tym emeryci, bo dostają co miesiąc mniej pieniędzy niż powinni.

Zrobieni na kwity

Pod jednym z oddziałów ZUS-u spotkaliśmy małżeństwo. Mąż jest na emeryturze, żona donosi właśnie w teczce ostatnie kwitki. Miała trochę kłopotów, bo te porozrzucane były w różnych miejscach. – Pracowałam kiedyś pod Wrocławiem, więc musiałam tam specjalnie pojechać – relacjonuje pani Ewa (60 l.). Udało jej się dostać dokumenty, choć słyszała, że nie wszyscy mają tyle szczęścia. – Znajomi opowiadali, że jakieś archiwum zalało, kopii nie było i sprawy trafiły do sądu. Zanim się zakończyły, to minęło kilka miesięcy – dodaje. Znacznie więcej problemów miał pan Ryszard (61 l.), który przez lata prowadził własną działalność gospodarczą. Pracował także na zlecenie kilku firm w województwie zachodniopomorskim. W sumie to aż 21 zakładów. – To były czasy prywatyzacji, kiedy firmy powstawały jak grzyby po deszczu i tak szybko też bankrutowały. Potem słuch o nich ginął. Nie byłem w stanie wszystkich uzbierać – mówi rozczarowany. Jak się okazuje nawet pracując wiele lat tylko w jednym zakładzie można wpaść w urzędniczą pułapkę. – Odbierałem świstki z huty z wypłatą, ale na potwierdzeniach brakowało pieczątek i podpisów. Wyszło to na jaw dopiero, gdy starałem się o emeryturę. Naprawić nikt tego nie mógł, więc za ten okres ZUS policzył mi średnią wynagrodzeń a wiem, że zarabiałem dużo więcej. To przełożyło się na wysokość emerytury – mówi Jan  (65 l.). Pan Tadeusz Iziemicki (63 l.) harował na budowie w Iraku. – Coś tak przeczuwałem, że dokumenty mogą zaginąć, więc już wtedy od razu je zabrałem – przypomina sobie.

Co raz później na emeryturze

To polskie doświadczenie z ZUS-em to również wskazówka dla Polaków pracujących obecnie w Wielkiej Brytanii. Najpierw pokrótce o systemie emerytalnym w którym w 2016 roku wprowadzono pewne zmiany. Najważniejsza z nich – podstawą obliczenia pełnego wieku emerytalnego jest 35 przepracowanych lat. Jednak  żeby w ogóle kwalifikować się do emerytury częściowej należy przepracować na Wyspach co najmniej 10 lat. Emerytura zależna jest także od wysokości zarobków.Według rządu brytyjskiego około 35 proc. osób, które osiągną wiek emerytalny pomiędzy 2017 a 2037 rokiem życia otrzymają więcej niż 144 funty tygodniowo. Wkrótce przepisy emerytalne jednak mogą się zmienić. Jest to spowodowane Brexitem, czyli wystąpieniem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

Od grudnia 2018 wiek emerytalny zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn ma wzrastać i w roku 2020 wyniesie 66 lat. Dla osób urodzonych po 6 marca 1961 roku wiek emerytalny wyniesie 67 lat, zaś osoby urodzone po 6 kwietnia 1978 roku nabędą prawo do otrzymywania świadczeń emerytalnych w wieku 68 lat. Swój wiek emerytalny można sprawdzić w serwisie informacyjnym rządu brytyjskiego TUTAJ (Check your state pension).  Za pomocą kalkulatora można wyliczyć czas uprawniający do pobierania świadczenia zgodnie z nowymi zasadami. Wprowadzenie wyższego wieku emerytalnego ma związek ze starzeniem się społeczeństwa. Aby zwiększyć swoją emeryturę warto skorzystać z prywatnych funduszy inwestycyjnych i samodzielnie odkładać dodatkowe środki. Wtedy istnieje możliwość przejścia na wcześniejszą emeryturę.

A co jeśli wracam?

Jeśli zamierzamy jednak wrócić na starość do Polski, to wystarczy, że osiągniemy wiek emerytalny obowiązujący w naszym państwie. Obecnie wynosi 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn. Co ciekawe, Polska jako jedyny kraj w UE obniża wiek emerytalny, który w innych krajach jest podnoszony. Ostatnio do 67 lat dla obu płci podwyższyła go Chorwacja, Czechy, Dania, Niemcy, Francja, Grecja i Irlandia.

Procedura uzyskania zagranicznej emerytury nie jest skomplikowana. Zazwyczaj wygląda to tak, że gdy osoba zainteresowana osiąga ustawowy wiek emerytalny, składa do ZUS wniosek o polską i zagraniczną emeryturę. Na przykład pan Paweł (66 l.) pracował 35 lat w Polsce i 5 lat w Anglii. Jakiś czas temu wystąpił do ZUS o emeryturę. Skończył ustawowy wiek przewidziany w Polsce do uzyskania emerytury, ma odpowiedni staż pracy, tak więc emeryturę polską dostał bez problemu. Jednocześnie ZUS zawiadomił angielską instytucję ubezpieczeniową o wniosku pana Pawła. Anglicy rozpoczęli postępowanie w sprawie wypłaty emerytury za lata przepracowane w Anglii. Uwzględnili one panu Pawłowi okres pracy zarówno w Polsce, jak i Anglii. Tak zsumowany łączy staż wynosi 40 lat. Pan Paweł dostanie angielską emeryturę, ale jej wysokość będzie proporcjonalna do okresów, które przepracował zagranicą.

Jeżeli angielski odpowiednik ZUS przyzna nam emeryturę, to właśnie z tą instytucją musimy ustalić, w jakiej formie będzie ona wypłacana. Zwykle wypłata dokonywana jest na rachunek bankowy. Trzeba pamiętać, że jeżeli mieszkamy w Polsce, to bank, w którym prowadzimy rachunek, pełni funkcję płatnika podatku i składki zdrowotnej na ubezpieczenie zdrowotne w Narodowym Funduszu Zdrowia. Może się zdarzyć, że emerytura będzie niższa niż przewidywaliśmy. Pamiętajmy, że dzięki rozporządzeniom unijnym mamy prawo do złożenia wniosku o ponowne rozpatrzenie decyzji.

Biurokracja najważniejsza

Najważniejsze jest jednak to, aby zebrać wymagane dokumenty – równie te z Polski. Tutaj niestety mogą pojawić się problemy, bo od 18 lat każdy z nas ma indywidualne konto emerytalne w ZUS, na które co miesiąc pracodawca przekazuje z pensji około 20 proc. wynagrodzenia na składki. Nasza historia dostępna jest w internecie. Wcześniej składki zamiast na konto trafiały do jednego worka. Trzeba więc dotrzeć do każdego zakładu z osobna, aby odnaleźć swoją dokumentację o zatrudnieniu i wysokości osiąganych dochodów. Przede wszystkim trzeba ustalić, czy zakład pracy jeszcze istnieje. Nie jest to takie proste, jakby mogło się wydawać. Mniej zamieszania powinni mieć ci, którzy pracowali w budżetówce, więcej u prywaciarzy. Aby ich odnaleźć trzeba udać się do sądu, gdzie otrzymamy adres danego zakładu. Gorzej jeśli ten w międzyczasie został zlikwidowany. Listą „upadłych” z kolei dysponuje ZUS wraz z wykazem miejsc, gdzie przechowywane są dokumenty firm. Na wszystkich pracodawcach ciąży bowiem obowiązek ich gromadzenia przez 50 lat. Nawet wtedy nie ma jednak pewności, czy przypadkiem nie zaginęły. – Jeżeli ktoś nie może udowodnić wysokości osiąganych zarobków, to wtedy wynagrodzenie może być ustalone na podstawie dokumentacji zastępczej – uspokaja Iwona Kowalska, regionalny rzecznik ZUS. Bez kompletu dokumentów nie ma co liczyć na wyższą emeryturę. Zostanie ona zaniżona. Po uzupełnieniu papierów emeryci mogą wnioskować po pierwsze o wyrównanie świadczenia, po drugie o zwrot różnicy.

Mateusz Komperda/TwojaAnglia.eu

FacebookTwitterPinterestGoogle+Share