FacebookTwitterPinterestGoogle+Share

Spełniamy futurystyczne marzenia naszych klientów

Spełniamy futurystyczne marzenia naszych klientów

Innowacyjny startup, który tworzą ludzie z pasją. Z jednej strony dążą do powszechnej automatyzacji obsługi, z drugiej jednak to człowiek jest najważniejszy w tym procesie. O dużych planach małej firmy z Łodzi i o tym dlaczego chcą zrewolucjonizować rynek maszyn samoobsługowych opowiada Marek Wieteska, Co-Founder & CEO firmy SelfMaker.

Zajęliście się bardzo innowacyjnym rynkiem maszyn do samoobsługi. Kiedy zrodził się taki pomysł? Co Was zainspirowało?

Chcieliśmy się zająć czymś nowatorskim wręcz innowacyjnym i dynamicznie rozwijającym się. A przy tym chcieliśmy pozostać twórczy i otwarci na niekiedy ryzykowne, ale nowe rozwiązania. Jakiś czas intensywnie obserwowaliśmy rynek i nastroje w społeczeństwie. Nagle samo przyszło?maszyn do samoobsługi projektowane indywidualnie na potrzeby klienta. Przecież ludzie XXI wieku coraz bardziej szanują swój czas, nie chcą czekać w kolejkach, są świadomi nowych technologii i chętnie podejmują się zautomatyzowanych działań. Postanowiliśmy im w tym pomóc.

Trudno było Wam zaistnieć na rynku?

Powiem tak: nie było łatwo (śmiech). Ciągle nie jest. W Polsce rynek ten jest dość wąski i można powiedzieć, że zmonopolizowany. Dominują wielkie firmy i, choć czas realizacji projektów jest u nich długi, to jednak one cieszyły się dużym zaufaniem poważnych klientów. Chcieliśmy wpisać się w ich oferty ale też wyróżnić się w jakiś sposób. Znaleźliśmy więc małe poletko, które uznaliśmy za ogromny potencjał. Tym bardziej, że spotykało się to z naszym podejściem do robienia biznesu. Dlatego spytaliśmy siebie nawzajem: a co gdybyśmy stworzyli coś szytego na miarę klienta? Gdyby on sam mógł projektować te urządzenia, miał realny wpływ na ich wygląd i funkcjonalności? Przecież to on najlepiej zna odbiorców swoich usług i będzie wiedział, co im się spodoba a co niekoniecznie. Dlaczego ma się godzić na gotowe rozwiązania skoro sam może je tworzyć? Dlatego postanowiliśmy, że kluczem do naszego sukcesu będzie indywidualizowanie zamówień począwszy od kompletowania komponentów, a skończywszy na wyglądzie.

Jaki macie zespół?

Nieduży, acz prężny i zaangażowany, jak to startup. Branżę tę charakteryzuje maksimum pracy przy minimum zatrudnienia (śmiech). Jednak nie narzekamy. Nie dość, że uwielbiamy to, co robimy to dodatkowo mamy bardzo dobrych podwykonawców.

Jakie maszyny macie w ofercie? Co Klient może sobie zażyczyć, a które komponenty są stałe?

Nie ma komponentów stałych, niezmiennych. Wszystko możemy zindywidualizować. Każdy kiosk multifunkcyjny, bo tak nazywamy nasze produkty, może zostać uszyty na miarę klienta niczym frak dopasowany idealnie do sylwetki. Obecne możliwości technologiczne są tak zaawansowane, że naprawdę można spełnić najbardziej wyabstrahowane życzenie klienta. To on decyduje tak naprawdę, co się w danym urządzeniu znajdzie. Nasi programiści są w stanie wszystko napisać a na produkcji znajdzie się każdy komponent, który zostanie tak dopracowany, aby pomieścił wymagany program. Nie mamy gotowych rozwiązań, które narzucamy klientom. Raczej można powiedzieć, że spełniamy ich futurystyczne marzenia.

Twórcze podejście to jeden z aspektów pracy nad projektem.

Jak wygląda i ile trwa proces produkcji takiej maszyny? Pozostajecie w stałym kontakcie ze zlecającym klientem?

Tak, to jest konieczne. Musimy być elastyczni i otwarci na potrzeby klientów na każdym etapie naszych działań. Wszystko można wstępnie zaprojektować ale w międzyczasie wolimy sprawdzać, czy taki był zamysł klienta od początku do końca. Tak wygląda z resztą praca przy całkowicie spersonalizowanym projekcie. Nie ma tu miejsca na niedomówienia. Staramy się przy tym zminimalizować okres oczekiwania na nasz produkt. Wszystko oczywiście zależy od stopnia trudności zamówienia, ilości mechanizmów i godzin programistów ale zazwyczaj staramy się, by serie kiosków trafiały do klientów najszybciej jak się da. Bywają zlecenia, które jesteśmy w stanie zamknąć w trzy tygodnie. Ale zdarza się, że nad większymi zamówieniami pracujemy i do pół roku. I tak czas realizacji w naszej firmie jest znacznie krótszy niż u konkurencji. I to jest nasz największy atut.

Dla jakich Klientów do tej pory wykonywaliście zlecenia?

Działamy na rynku od blisko dwóch lat. W tym czasie udało nam się już wyprodukować i oddać do użytku 8 rodzajów dedykowanych urządzeń samoobsługowych. Zrobiliśmy 28 fakturomatów dla polskiej sieci sklepów IKEA. Można z nich pobrać fakturę już w każdym sklepie szwedzkiego potentata w Polsce. To zoptymalizowało pracę ich pracowników i zmniejszyło kolejki przy Punktach Obsługi Klienta. Do tego zrobiliśmy info kioski dla sieci marketów Carrefour a także, jedyną do tej pory na rynku fintechu, maszynę do międzynarodowego transferu gotówki dla potentata w tej branży – Ferpay.com.

Osiągnięcia wydają się imponujące, jak na tak krótki okres pracy. Czego można Wam życzyć na najbliższą przyszłość?

Lubimy wyzwania. Najlepiej życzyć nam niepowtarzalnych zleceń, takich które będą nas angażowały twórczo, logistycznie i rozwijały. A taki wydaje nam się obecnie międzynarodowy transfer gotówkowy, z którym mieliśmy okazję się zapoznać dzięki zleceniu od Ferpay.com. Możliwości zastosowań w nim nowoczesnych technologii zdają się być wręcz nieograniczone. To jest szerokie pole do innowacyjnych działań, które uwielbiamy. A dzięki wsparciu, jakie ostatnio otrzymaliśmy od inwestora Wolfs Fundusz Private Equity S.A. mamy dużą szansę poważnie wstrząsnąć tym rynkiem.

Rozmawiała: Adrianna Wernik
Opracowała: Adrianna Wernik

FacebookTwitterPinterestGoogle+Share