FacebookTwitterPinterestGoogle+Share

Ruch „żółtych kamizelek” zbyt duży, aby go zignorować

Ruch „żółtych kamizelek” zbyt duży, aby go zignorować

Ruch „żółtych kamizelek” we Francji jest „zdecydowanie zbyt duży, aby go zignorować” – ocenia „Financial Times”, powątpiewając jednocześnie, czy prezydent Emmanuel Macron zrozumiał skalę irytacji i zagrożenia politycznego dla swej przyszłości.

W analizie sobotniej manifestacji na ulicach Paryża, która przerodziła się w masowe akty przemocy i wandalizmu, brytyjski dziennik zaznaczył, że choć „żółte kamizelki” miały być symbolem nowego ruchu we francuskim życiu publicznym, to „masowe demonstracje we francuskiej stolicy często się tak kończą: zwartymi szeregami oddziałów policji, które wystrzeliwują gaz łzawiący nad pospiesznie wznoszonymi barykadami”.

Jak jednocześnie zastrzegła gazeta, „jest jasne, że elementy niezwiązane z +żółtymi kamizelkami+ – ruchem, który w tym momencie pozostaje bez kształtu i jasnego przywództwa – wykorzystały demonstrację jako okazję do rozliczenia się z policją (…) lub po prostu do niszczenia”.

„FT” przestrzega jednak, że byłoby niewłaściwym umniejszanie znaczenia i skali wyzwania stojącego przed francuskim prezydentem Emmanuelem Macronem, który musi odpowiedzieć na kolejny tydzień demonstracji przeradzających się w zamieszki.

„Pozostaje wciąż niejasne, czy Macron zrozumiał skalę złości, do której się odnosił (opisując protestujących) lub zagrożenie polityczne, jakie z tego wynika dla niego: blisko 17 miesięcy po wyborze na stanowisko prezydenta i sześć miesięcy przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, w które włożył sporo osobistego kapitału” – napisano.

Dziennik odnotował słowa francuskiego przywódcy mówiącego, że „nie podda się demagogii”, ale oceniono, że „ten ruch jest zbyt ideologicznie nieokreślony, aby łatwo można było go wytłumaczyć i zdecydowanie za duży, żeby go zignorować”, bo reprezentuje „rozległe obszary Francji innej niż wielkie metropolie”: zarówno wsie, jak i tereny postindustrialne.

„FT” zastrzegł, że polityczni rywale Macrona po obu stronach podziału ideologicznego widzą w rosnącym gniewie wobec państwa szansę na zbicie kapitału wyborczego, o czym świadczą wyrozumiałe dla demonstrantów wypowiedzi radykalnie lewicowej partii Francja Nieujarzmiona Jean-Luca Melenchona i szefa centroprawicowych Republikanów Laurenta Wauquieza.

„Można argumentować, że Macron miał szczęście mierząc się w drugiej turze wyborów prezydenckich w 2017 roku z Marine Le Pen z radykalnie prawicowego Frontu Narodowego. +Żółte kamizelki+ są, przynajmniej potencjalnie, znacznie groźniejszymi rywalami” – oceniono.

Według bilansu podanego w niedzielę przez paryską policję, w sobotę w stolicy Francji rany odniosły 133 osoby, w tym 23 członków sił bezpieczeństwa, oraz dokonano ponad 400 zatrzymań. Jak ocenia agencja AP, były to największe od lat rozruchy w Paryżu.

Demonstracje i blokady ruchu trwają we Francji od 17 listopada i szybko rozprzestrzeniają się po całym kraju, głównie dzięki mediom społecznościowym. „Żółte kamizelki” wyrażają swój sprzeciw m.in. wobec podwyżek podatków od paliwa, które wprowadzane są w ramach rządowej polityki transformacji energetycznej kraju.

 

 

ad/TwojaAnglia.eu

źródło: (PAP)/jakr/ bjn/ ap/

FacebookTwitterPinterestGoogle+Share