FacebookTwitterPinterestGoogle+Share

Za co Polacy nienawidzą… Polaków?

Za co Polacy nienawidzą… Polaków?

Od kłótliwości do zawiści, po niedbalstwo i niechęć do mycia. Za poglądy, za religię, za politykę. I za wiele więcej.

Fatalną opinię o Polakach mieli Józef Piłsudski i Roman Dmowski, Cyprian Norwid i Zygmunt Krasiński. Nie lepszą moją obecnie Niemcy, Rosjanie, Francuzi. Wstyd wspominać o tym, że Polak nie szanuje Polaka wystawiając mu najgorszą z ocen. Nie lubimy siebie – i tak widziani jesteśmy w świecie.

 

Wady społeczne

Adam Leszczyński, polski historyk, dziennikarz, publicysta. Profesor na Instytucie Studiów Politycznych PAN, członek zespołu „Krytyki Politycznej”. Pisze artykuły naukowe, historyczne i socjologiczne, reportaże. A ponadto książki – ostatnia z nich pod tytułem „No dno po prostu jest Polska” robi furorę w księgarniach. Dlaczego? Opisuje nasze wady, naszą mentalność.

Wyobraźmy sobie, że mieszkamy w niewielkiej polskiej wsi. Kilkadziesiąt numerów domów, sklep oraz kościół. Większość ludzi pracuje za najniższe krajowe wynagrodzenie ledwo wiążąc koniec z końcem. Tym, którym się to nie udaje pomaga pomoc społeczna. Idąc do sklepu po świeże pieczywo usłyszysz wiele informacji na temat sąsiada.

– Bo ten Zbyszek, co dorabia na czarno na budowie, kupił sobie telewizor! Taki duży, podobno ma czterdzieści cali, a na dodatek jest płaski. Pewnie kosztował z kilka tysięcy złotych. Ciekawe skąd miał na to pieniądze? Pani Zosia, co utrzymuje blisko kontakt z ich rodziną, bo z matką do kościoła chodzi, opowiadała, że chyba na raty wzięli. Ale skąd w takim razie mają pieniądze na spłatę rat? – zastanawiają się.

Do dyskusji przyłącza się sprzedawczyni.

– Nie wiem, czy to prawda, ale słyszałam ze sprawdzonych źródeł, że kredytu na telewizor nie brali, bo gotówką płacili. W takim razie dobrze im się powodzi – dodaje.

 

I nagle wszyscy przecierają oczy ze zdziwienia kiwając z niedowierzania głowami – jak Zbyszek mógł kupić nowy telewizor? Zazdrość Polaków nie zna granic. To jedna z największych wad, najważniejszy ze stereotypów, jakie autor opisuje w swojej książce. Stereotypy podzielił na cztery podstawowe kategorie: wady społeczne, polityczne, intelektualne oraz estetyczno-higieniczne.

– (…) Ludzkie wyobrażenia – prawdziwe bądź fałszywe – wpływają na rzeczywistość, choćby za pośrednictwem dokonywanych wyborów politycznych. Ale nie tylko: jeżeli np. wszyscy jesteśmy wychowani w przekonaniu, że ludzie w Polsce są generalnie nieżyczliwi i nieuczciwi, to przekłada się np. na nieufność w biznesie czy w życiu codziennym. Na każdym kroku obsesyjnie pilnujemy, by nikt nas nie oszukał – wyjaśnia w wywiadzie dla gazety.pl.

Polak dla Polaka to złodziej, który pazerny jest na pieniądze. Na każdym kroku oszuka, wyzyska tyle, ile trzeba. Nie pomoże, wręcz podstawi zawsze pod nogę kłody. Czeka na twoje potknięcie, by wtedy zamiast wyciągnąć dłoń patrzeć z góry, śmiać się.

Polityka, czyli błoto

Politician liar gives people impossible promises with fingers crossed on his back.

W książce Leszczyński wiele uwagi poświęca polityce. Nic w tym dziwnego skoro coraz śmielej mówi się, że w Polsce trwa wojna domowa, taka polsko-polska. Kłoci się prawica zresztą ugrupowań politycznych. Zgrzyty są na tyle poważne, że dzielą polskie rodziny. Przy wigilijnym stole w pogawędce o przekonaniach politycznych dochodzi do kłótni.

Najpierw może o elitach – mamy wyobrażenie, że są niekompetentne, nie umieją przestrzegać procedur, nie potrafią planować, są beznadziejnymi administratorami, a do tego są wiecznie skłócone. Lud jest przekonany o skorumpowaniu, niekompetencji i arogancji elit oraz przywiązaniu do przywilejów i władzy. Brat na brata ma pluć w Unii Europejskie, wzywać do nakładania sankcji za wycinanie „jakiegoś lasu”. W narodowej telewizji słychać oskarżenia – komuniści! W stacji z przeciwnego bieguna wyjaśnienia – stanęli w obronie prawa, w obronie demokracji.

Natomiast lud w oczach elity jest ciemny, leniwy i pazerny. Im więcej korzyści majątkowych i socjalnych za nic nie robienie, tym lepiej. Ostatnio głośno na ten temat zrobiło się po wprowadzeniu rządowego programu „500 plus”. Rodziny miały odetchnąć finansowo. I odetchnęły, bo kobiety pracujące za najniższą krajową masowo zaczęły składać wypowiedzenia z pracy. Swoje decyzje tłumacząc, że przecież za „grosze” pracować się nie da. Ciemnym ludem łatwo sterować. Zwłaszcza, gdy się go przekupi.

 

Nie myją się, nie czytają

Nie czytamy książek i prasy. Stale wpieramy sobie, że nie mamy na to czasu. Biblioteki opustoszały o czym co jakiś czas słychać w mediach. To tylko początek naszych, jak to nazywa Leszczyński, wad intelektualnych. Stawia zarzuty, że nie szanujemy pracy umysłowej, nie doceniamy naukowców i twórców, prowincjonalności polskiego życia intelektualnego.

– Generalnie życie duchowe Polaków według często powtarzanych narzekań przypomina stojące i mętne bajorko. Takiej opinii towarzyszy przekonanie, że najlepszym sposobem na to, by nasze osiągnięcia zostały docenione przez rodaków, jest zdobycie uznania za granicą. Już Słowacki pisał o tym, że Polska jest papugą narodów, Przybyszewski – o „małpie narodów”, ale podobnych opinii jest bardzo wiele. Przypomnę, że cały czas mówimy o powtarzającym się w różnych źródłach wyobrażeniu, a nie stanie faktycznym – kontynuuje na portalu.

W Polsce książka ma stanowić wyłącznie symbol statusu wyróżniającego niewielką elitę. Za zanik nawyku czytania zrzuca się winę na poprzedni komunistyczny ustrój. Dziś można być doskonale funkcjonującym prawnikiem czy lekarzem i nie mieć ani jednej książki w domu. Na dodatek mamy krytykować siebie za brak gustu, za brud i syf. Wystarczy, że pojedziemy do Niemiec, by wpaść w zachwyt – schludne jednokolorowe domy, porządek na podwórkach, kultura na drogach. O Polsce mówimy – miasta i domy są brzydkie, a podstawowym elementem rodzimego krajobrazu jest błoto, którego nikt nie sprząta. Przeszkadza nam zbyt duża ilość drogowych znaków, dziurawe jezdnie, krzywe chodniki, niewykoszone rowy, brzydka pogoda.

Podobno nie myjemy się zbyt często. Uznajemy, że latem prysznic to obowiązek – trzeba myć się codziennie, bo jest gorąco, człowiek poci się i nieładnie pachnie. Zupełnie odmienna zasada obowiązuje zimą – myj się co drugi dzień, bo jest zimno, mniej się spociłeś, szkoda wody.

 

Kocham Polskę, ale…

… nie chcę mieć nic wspólnego z Polakami. Takie opinie można spotkać w internecie. To, że narzekamy na swój kraj i obywateli, dziwi coraz rzadziej. Wielu celebrytów deklarowało, że pakują walizki, bo wytrzymać w Polsce nie mogą. Kilka lat temu nawet Wojciech Cejrowski twierdził, że zrzeknie się polskiego obywatelstwa na rzecz ekwadorskiego. Podobnie było z politykami po ostatnich wyborach parlamentarnych, kiedy uciekali za granicę, bo bali się powrotu komunizmu. Oni wszyscy zostali. Życie w Polsce jest „sportem ekstremalnym”. Książka „Na dno po prostu jest Polska”, to lektura obowiązkowa dla tych, co Polskę kochają, jak i nienawidzą.

Mateusz Komperda/TwojaAnglia.eu

FacebookTwitterPinterestGoogle+Share