FacebookTwitterPinterestGoogle+Share

O rety znowu skarpety!

O rety znowu skarpety!

Jak wynika z międzynarodowego badania „Zakupy świąteczne 2017”, co roku 16 procent osób dostaje nietrafiony podarunek.

Wyobraźnia na start! – rozpoczął się szał świątecznych zakupów. Kupujemy dzieciom zabawki, ale akurat one z każdego prezentu będę pewnie zadowolone. Im jednak członek rodziny starszy, tym większe także wymagania. – Co chcesz dostać pod choinkę? – coraz częściej zadajemy takie pytanie najbliższym, lecz nie zawsze. Czasami zdajemy się na własną intuicję, by zaskoczyć wszystkich przy wigilijnym stole. Niestety nasze pomysły wcale nie muszą sprawić radości. Firma doradcza Deloitte przeprowadziła nawet na ten temat badania. Wynika z nich, że 16 proc. osób dostaje nietrafiony podarunek, a to aż o 2 proc. więcej niż w ubiegłym roku.

Wpakowali byle co

Na Allegro jest taka zakładka – sprzedam nietrafiony prezent. Wystarczy kliknąć, by przekonać się, że tych prezentów jest naprawdę sporo. Ludzie najpierw dostają coś w podarunku, aby później zrobić zdjęcie temu przedmiotowi, wrzucić na stronę i pozbyć się. Jakie to rzeczy? Bardzo różne. Dla przykładu Aga z Krakowa wystawiła na sprzedaż fotel z bambusa. Pokrótce opisuje przedmiot, że fotel jest oczywiście nowy, koloru w odcieniu brązowego. Przyznaje, że nieco zaniża jego wartość, bo jest jej po prostu zbędny w pokoju. Cena to 120 zł. Ktoś inny sprzedaje szczotkę z końskiego włosia za 50 zł. Na zdjęciu widać, że szczotka faktycznie nie była używana. Do rączki przyczepiona jest jeszcze metka. Dla zapaleńców piłki nożnej znalazły się ochraniacze piłkarskie marki Adidas. To sprzęt do uprawiania futbolu dla chłopca. To chyba nowszy model ochraniaczy ze specjalną powłoką do naciągania, by nie podrażnić nóg plastikiem. Można je nabyć za jedyne 30 zł. Poza tym sterta naszyjników, bransoletek, sprzętu RTV i AGD. Tradycyjnie też zabawek. Od lalek po resoraki.

Sprawdziliśmy jakie mogą być najbardziej nietrafione prezenty świąteczne i czy można dostać coś gorszego? Na jednym z internetowych forów żali się Krzysztof z Warszawy, pisze:

– W ubiegłym roku narzeczona naprawdę mnie zaskoczyła. Jak gdyby nigdy nic zaglądam pod tę choinkę, bo taką przecież mamy tradycję. Zadowolony odnalazłem prezent z karteczką ze swoim imieniem, więc od razu go rozpakowałem. W świątecznym papierze ukryta była…pasta do zębów. Nie taka byle jaka, bo porządnej firmy, reklamowana w telewizji, ponoć potrafiąca zdziałać cuda. Fajnie, ale po co mi taka pasta? W łazience mam dwie inne kupione w osiedlowym sklepie. Wszyscy się ze mnie śmiali, że teraz, to będę musiał utrzymywać higienę w buzi. Czyżby miała to być jakaś sugestia? Zaraz po Sylwestrze udałem się do dentysty, sprawdziłem wszystkie zęby i okazało się, że faktycznie mam problem, bo wiele z nich było do naprawy. Jakieś czarne dziurki się pojawiły. Szkoda, że w prezencie nie było też zapasu gotówki na dentystę. Pociągnęło mnie to trochę po kieszeni – przyznaje.

Są i tacy, którzy otrzymują w pudełku ziemniaki, deskę do prasowania, nudne książki o historii, czy proszki do prania. W badaniu Deloitte, którego rezultaty udostępniono w połowie listopada, w tym roku – podobnie jak w poprzednim – najczęściej spodziewanym prezentem pod choinkę są kosmetyki i perfumy. Na podium znalazły się również książki i słodycze. Jako spełnienie marzeń coraz rzadziej wskazywane są pieniądze. W tym roku gotówka na szczycie listy życzeń znalazła się tylko w Belgii, podczas gdy przed rokiem królowała w czterech krajach. Co ciekawe w pierwszej dziesiątce prezentów, którymi zamierzamy obdarować najbliższych, po raz pierwszy znalazły się suplementy diety. Wśród prezentów kupowanych nastolatkom dominują słodycze, gry komputerowe oraz książki. Z kolei najmłodszym w tym roku najchętniej kupimy zabawki kreatywne i artystyczne, które z pierwszego miejsca rankingu zepchnęły klocki.

Książki wracają do łask

Co Polacy spodziewają się zobaczyć pod choinką? Zazwyczaj kosmetyki, książki i słodycze. Najczęściej kupowanym prezentem są książki. Nie lubimy prezentów powtarzalnych – takich, które dostajemy co roku. Przeszkadzają nam nie tylko nudne prezenty, ale też praktyczne. Warto zauważyć, że co trzeci Polak reaguje na otwarcie pudełka udając, że prezent mimo wszystko mu się podoba robiąc dobrą minę do złej gry.

Blisko połowa Polaków tegoroczne prezenty kupi w sklepach internetowych, a co piąty do tego celu użyje telefonu komórkowego. Wśród produktów, które najczęściej kupujemy online wymienia się multimedia, nowoczesne technologie oraz artykuły do domu. Do zakupów przez internet zachęcają nie tylko niższe ceny, ale i łatwość dokonywania transakcji oraz możliwość zwrotu towaru. Zgodnie z ustawą o prawach konsumenta, każdy, kto zawarł umowę zakupy na odległość, w ciągu 14 dni kalendarzowych może od niej odstąpić bez podawania przyczyny.

– Do zachowania terminu wystarczy przesłanie oświadczenia przed jego upływem. Dodatkowo, coraz więcej sklepów w trosce o swojego konsumenta wydłuża ten termin – mówi Zuzanna Kopczyńska-Grabiec, dyrektor Departamentu Prawnego i Compliance w Wonga w Polsce. Dodaje, że obowiązek terminowego odstąpienia od umowy nie leży tylko po stronie kupującego, bo również sprzedawca, nie później niż w ciągu 14 dni kalendarzowych od otrzymania naszego oświadczenia, ma obowiązek zwrócić nam wszystkie dokonane przez nas płatności tzn. wartość towaru oraz przesyłki. – Jednak najczęściej zdarza się, że koszty odesłania przesyłki do sprzedawcy ponosi konsument – zaznacza.

Pod górkę ze sprzedawcą

Zwroty w sklepach tradycyjnych są możliwe jedynie za zgodą sprzedawcy. Coraz częściej jednak większe placówki wychodzą naprzeciw oczekiwaniom klientów i pozwalają na zwroty bądź wymianę towaru. Warunki te są określane przez sprzedającego i w polskim prawie nie istnieje żadna ustawa to regulująca. – Dlatego przed zakupem prezentu warto dopytać sprzedawcę, czy istnieje możliwość zwrotu w razie, gdy nie przypadł do gustu osobie przez nas obdarowanej – ostrzega Kopczyńska-Grabiec. Najczęściej spotykaną praktyką jest umożliwienie konsumentowi zwrotu zakupionego przez niego towaru w ciągu 30 dni od daty zakupu. Pamiętajmy, że podstawą do zwrotu zakupionego produktu w sklepach stacjonarnych oraz internetowych jest posiadanie dowodu zakupy, czyli najczęściej paragonu lub faktury. Czasami wystarczy wyciąg z konta bankowego lub świadek naoczny.

Zdarza się, że prezent, który dostaliśmy, ma wady. Wtedy konsumentowi przysługuje prawo do reklamacji. Usterka ta może ujawnić się w chwili korzystania z przedmiotu przez na, dlatego reklamowany towar może nosić ślady użytkowania. Nie możemy jednak od razu domagać się od sprzedawcy zwrotu gotówki. Konsument przy pozytywnie rozpatrzonej reklamacji musi wybrać pomiędzy bezpłatną naprawą a wymianą towaru. Wróćmy więc do punktu wyjścia – lepiej spytać o prezent przed świętami, niż żałować, że był on nie trafiony tuż po nich.

Mateusz Komperda/TwojaAnglia.eu

FacebookTwitterPinterestGoogle+Share