FacebookTwitterPinterestGoogle+Share

Media krytykują rekonstrukcję rządu May

Media krytykują rekonstrukcję rządu May

Brytyjskie media niemal jednomyślnie skrytykowały we wtorek częściową rekonstrukcję rządu Theresy May, oskarżając premier o nadmierną ostrożność, brak spójnej wizji i jej osłabioną pozycję polityczną w ramach rządzącej Partii Konserwatywnej.
Wbrew wcześniejszym zapowiedziom Downing Street, szefowa rządu zdecydowała się w poniedziałek na bardzo ograniczone roszady kadrowe, wymieniając jedynie kilku ministrów.
Swoje stanowiska zachowali m.in. ministrowie finansów Philip Hammond, spraw zagranicznych Boris Johnson, spraw wewnętrznych Amber Rudd i wyjścia z Unii Europejskiej David Davis, a także szefowie resortów obrony, handlu oraz biznesu, energii i strategii przemysłowej.

May zmieniła jednak m.in. ministra odpowiedzialnego za funkcjonowanie Cabinet Office (odpowiednik Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w Polsce), a także ministrów edukacji, pracy i emerytur oraz ds. Irlandii Północnej.

Premier zdecydowała się także na postawienie nowej osoby na czele Partii Konserwatywnej, wskazując dotychczasowego wiceministra spraw wewnętrznych ds. imigracji Brandona Lewisa na nowego przewodniczącego ugrupowania. W Wielkiej Brytanii rola ta jest oddzielona od lidera partii i obejmuje przede wszystkim codzienne zarządzanie strukturami partyjnymi.

Brytyjskie media podkreśliły jednak we wtorek, że zmiany objęły mniej ministerstw niż planowano, gdyż część ministrów odmówiła zmiany stanowiska.

Po nieudanych przedterminowych wyborach parlamentarnych w 2017 roku Partia Konserwatywna straciła samodzielną większość w Izbie Gmin i rządzi jedynie dzięki poparciu 10 posłów północnoirlandzkiej Demokratycznej Partii Unionistów (DUP), co sprawia, że premier nie może sobie pozwolić na konflikt z żadnym z wpływowych posłów.

Centrowy dziennik „The Times” ocenił, że dokonując częściowej rekonstrukcji May zademonstrowała „brak zdolności do przesuwania ministrów w sytuacji, w której odmawiają współpracy”, co „źle wróży przyszłości tego rządu”.

Gazeta zwróciła uwagę na fakt, że ogłoszone w poniedziałek zmiany we władzach Partii Konserwatywnej, w tym wprowadzenie młodszych polityków i osób z mniejszości etnicznych, nie znalazły na razie odzwierciedlenia w składzie rządu, co jest „kłopotliwe” i „jedynie podnosi nadzieje i oczekiwania dotyczące bardziej obiecujących zmian podczas drugiego dnia rekonstrukcji”.

„Premier potrzebuje świeżych pomysłów, jeśli ma zrealizować obietnice zwiększonej mobilności społecznej i zwiększyć produktywność, czego potrzebuje nasza gospodarka. Potrzebuje również nowych utalentowanych polityków, aby sprawdzić ich w praktyce, a jej partia – nowych kandydatów do przywództwa, z których w przyszłości będzie można wybrać jej następcę” – napisano. Póki co jednak „niewiele świadczy” o realizacji takiego scenariusza – dodano.

Komentatorka „Timesa” Rachel Sylvester poszła nawet o krok dalej, oceniając poniedziałkowe zmiany jako „wstydliwe i chaotyczne” oraz świadczące o „słabości” premier.

Krytyczny był również konserwatywny „Telegraph”, który zaznaczył, że zmiany są niewystarczające, aby udowodnić, że rząd May „wkracza w nowy rok sprężystym krokiem”. „Inspirowanie aktywistów (przed przyszłymi wyborami) jest trudnym zadaniem, któremu nie pomoże fakt, że rekonstrukcja przypominała w mniejszym stopniu nowy start, a w większym straconą okazję na zmiany” – dodano.

W podobnym tonie decyzje premier skomentowała redakcja „Guardiana”, zauważając, że „ministerialne przetasowania zazwyczaj podkreślają siłę mecenatu premiera”, ale ograniczony zakres poniedziałkowych zmian „ujawnił, że (May) nie jest realnie szefem”.

„W dniu rekonstrukcji nawet najpotężniejsi ministrowie drżą na myśl o przesunięciu do innego ministerstwa lub zwolnieniu ze stanowiska, a aspirujący politycy w środku hierarchii w napięciu czekają na telefon z Downing Street o tym, że mają kogoś zastąpić. Władza wykonawcza premier nad jej kolegami i koleżankami nigdy nie jest bardziej widoczna gołym okiem” – argumentowała gazeta.

„Guardian” ocenił jednak, że May nie wykorzystała tej możliwości i nie zdecydowała się na znaczące zmiany w składzie rządu. „W pewnym momencie więcej ministerstw otrzymało lekko zmienione nazwy – np. zdrowia i społeczności lokalnych – niż przesunięto ministrów” – kpił dziennik.

Tabloid „The Sun” pochwalił wybór części z nowych ministrów, ale również podkreślił, że „całe to rozmaite majstrowanie było bardzo dalekie od restartu, którego May potrzebowała”. „Powołanie nowych, utalentowanych młodych wiceministrów dzisiaj może to naprawić” – dodano.

Z kolei „Daily Mail” określił przebieg poniedziałkowej rekonstrukcji mianem „chaosu”, ale podkreślił, że potwierdza też „determinację Theresy May, aby nie patrzeć wstecz na katastrofy i niepowodzenia 2017 roku i rozpocząć nowy rok ze świeżym poczuciem celu”.

„Być może (May) jeszcze nie jest +silna i stabilna+ (hasło wyborcze Partii Konserwatywnej z ubiegłego roku – PAP), ale te zmiany pokazują, że jest zdeterminowana, aby wziąć się za pracę i rządzenie Wielką Brytanią” – dodano.

Zgodnie z zapowiedziami Downing Street rekonstrukcja będzie kontynuowana we wtorek, kiedy powołani zostaną nowi wiceministrowie. Jak podkreślono, priorytetem May jest zwiększenie reprezentacji kobiet i przedstawicieli mniejszości etnicznych, co ma pozwolić na lepsze odzwierciedlenie zmieniającego się społeczeństwa Wielkiej Brytanii.

 

 

ad/TwojaAnglia.eu
źródło: (PAP)/jakr/ jhp/ mal/

FacebookTwitterPinterestGoogle+Share