FacebookTwitterPinterestGoogle+Share

„Mańka, z tobą tydzień przeżyć to jak z normalnym rok!??wywiad z Marylą Rodowicz

„Mańka, z tobą tydzień przeżyć to jak z normalnym rok!??wywiad z Marylą Rodowicz

Maryla Rodowicz (wł. Maria Antonina Rodowicz)polska piosenkarka, głównie muzyki pop, ale także pop-rock i folk rock, aktorka.

Pierwszy publiczny kontakt z piosenką Maryla Rodowicz miała w 1962 roku, kiedy wzięła udział w eliminacjach do I Festiwalu Młodych Talentów w Szczecinie. Chociaż została zakwalifikowana do finału, nie wystąpiła w nim, ponieważ termin finału zbiegł się z Lekkoatletycznymi Mistrzostwami Polski Młodzików, w których zdobyła mistrzowski tytuł w sztafecie 4×100 m.
Pierwszym jej poważniejszym sukcesem był występ w 1967 roku na Przeglądzie Piosenki Studenckiej w Lublinie i na Giełdzie Piosenki w Częstochowie z piosenką „Jak cię miły zatrzymać” (muz. Jerzy Andrzej Marek, sł. Adam Kreczmar, utwór z repertuaru Teresy Tutinas), gdzie zdobyła główną nagrodę.
W roku 1970 na VIII Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu Maryla Rodowicz zdobyła nagrodę TVP za wykonanie piosenki „Jadą wozy kolorowe” (muz. Stefan Rembowski, sł. Jerzy Ficowski).
W 1970 roku występowała także w wielu innych festiwalach: Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu, w Sopocie (III nagroda za Jadą wozy kolorowe), w Palermo i kubańskim kurorcie Varadero.
W 1970 ukazał się pierwszy album Maryli Rodowicz „Żyj mój świecie?(Polskie Nagrania „Muza”Muza SXL0598, zdobył status złotej płyty) oraz single na rynek brytyjski i czechosłowacki.
Piosenka Jadą wozy kolorowe została Radiową Piosenką Roku.
W 1991 roku Maryla Rodowicz wydała pierwszą w swojej dyskografii płytę kompaktową „Full? która zawierała zupełnie nowe wersje jej największych przebojów. Na tej płycie też wystąpił Wojciech Waglewski.
Od marca do kwietnia 2008 roku Rodowicz zasiadała w jury pierwszej edycji nowego telewizyjnego show z udziałem gwiazd, Gwiezdny Cyrk w telewizji Polsat. W maju 2008 roku wokalistka powróciła z nowym albumem Jest cudnie, który zawierał akustyczne i folkowe brzmienia nawiązujące do początków jej kariery. Maryla Rodowicz w swoim dorobku ma około dwa tysiące piosenek, ponad dwadzieścia płyt polskich, a także po jednej angielskiej, czeskiej, niemieckiej, rosyjskiej.
Płyty Maryli Rodowicz sprzedano łącznie w nakładzie ok. 15 milionów sztuk, z czego 10 milionów w Rosji. Koncertowała na całym świeciew Europie, Ameryce, Australii, Azji. Laureatka wielu nagród, uczestniczka wielu festiwalirównież poza granicami Polski, między innymi w Oklahomie, Los Angeles, Tulsie, Festiwalu Piosenki i Piosenkarzy Studenckich w Krakowie, Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu.

Naszym gościem jest Królowa Polskiej Piosenki – Maryla Rodowicz

Czy można kiedykolwiek powiedzieć, że artysta jest spełniony?

Ja jestem spełniona ponieważ mam publiczność. Za trzy godziny gram koncert, będą tłumy ludzi i już się cieszę na ten koncert. Wyjęłam swoje kostiumy które przywiozłam a przytaszczyłam ich około dwudziestu. Teraz się zastanawiam który włożyć bo grać będziemy w plenerze a jest oczywiście taka grupa fanów, która wyjątkowo zwraca uwagę na kostiumy, i czy przypadkiem nie byłam w podobnym ostatnio.. Jeśli się ma publiczność jest ok. Agnieszka Osiecka napisała kiedyś znany tekst: „Póki świecą światła rampy i choć został jeden widz, to do szczęścia nie potrzeba nic?

Co daje Pani motywację by niezmiennie od 45 lat mieć na scenie tę samą, niezwykłą energią. Jak Pani to robi?

To także „wina?publiczności. Kiedy ludzie są pod sceną to jest to szczególnie mobilizujące. A istnieje też bardzo duża grupa fanów, która jeździ na wszystkie moje koncerty. Oni mnie szczególnie mobilizują. Niedawno grałam w Kielcach i nie sądziłam, że ludzie z Wielkopolski na przykład – i z centralnej Polski tam się pojawią! To bardzo silny bodziec. Mój fanklub.

A czy to prawda że przez lata pani sama projektowała swoje kreacje?

Bardzo interesuję się modą a w przypadku ważnych koncertów telewizyjnych, takich jak ten w Kielcach (nazywał się Sabat Czarownic) sam tytuł sugerował żeby to nie była zwykła sukienka, tylko coś „szamańskiego? Kiedyś sama sobie rysowałam, projektowałam, a w tej chwili zapraszam znane stylistki do współpracy

Była Pani świetną lekkoatletką. Kiedy okazało się, ze muzyka jest ważniejsza?

Kiedy byłam sportsmenką i uprawiałam lekkoatletykę w szkole podstawowej i średniej to jednocześnie chodziłam do szkoły muzycznej, także miałam właściwie od początku kontakt z muzyką. Potem, już w czasie studiów zaczęłam śpiewać w klubach studenckich. Te pierwsze lata to były właśnie kluby studenckie w całej zresztą Polsce, a kiedy wygrałam festiwal studencki w Krakowie, to już pojawiły się zaproszenia na festiwal w Opolu, w Sopocie, pierwsza płyta i tak to się zaczęło.

Czy dostrzega Pani jakieś minusy sławy?

Mogę powiedzieć, że grając taką ilość koncertów trochę mi umyka życie prywatne. Kiedy znajomi organizują jakieś spotkania towarzyskie, a zwykle są to jakieś weekendy, to ja wtedy gram. Ciągle jestem w trasie jem, piję gdzieś w nocnych McDonaldach… No takie życie koczownicze, trochę cygańskie.

Dziś chyba trudniej zachować prywatność, chyba kiedyś bycie gwiazdą było znacznie prostsze, a życie towarzyskie znacznie bardziej ciekawe? Jak Pani sądzi?

To prawda że kiedyś nie było paparazzich i można było iść do restauracji nad ranem i nikogo to nie interesowało, była tylko taka plotka szeptana i tyle. Po drugie mieliśmy trochę więcej czasu, nikt się tak nie śpieszył jak teraz. W tej chwili każdy wyjeżdża szybko po koncercie, nie ma nawet możliwości żeby się tak zbratać porządnie. Na przykład po „Sabacie Czarownic?w Kielcach minęłam za kulisami Kasię Nosowską z Heyem, grał też Maleńczuk, było bardzo dużo artystów, ale czasu na siebie nie mieliśmy. Na koncercie Lata z Radiem to samo; też była Kasia Nosowska, która zagrała przede mną, ale wszyscy pędzą. Czasy zrobiły się bardzo nerwowe i każdy wyjeżdża od razu po koncercie, bo jedzie na przykład na następny więc czasy nie sprzyjają, żeby się zabawić, pogadać, pośmiać…

Pani pewnie takich szaleństw to ma na koncie sporo… Sporo wspomnień…

To prawda, dużo pracuję i dużo się dzieje, więc tych wspomnień jest dużo. Wydałam nawet książkę.

…w której opowiada Pani wiele anegdot ze swojego życia, a wśród nich historie o… zakochanych fanach, którzy wszelkimi sposobami starali się zdobyć Pani serce.

Miałam bardzo wielu adoratorów, którzy proponowali mi małżeństwo na przykład w zamian za to, że będę uprawiać ich ziemię. W Stanach była trasa koncertowa i jeździł taki za naszym autokarem krok w krok i policja go zatrzymywała bo trzymał się za blisko, aż w końcu zebrał się na odwagę i wysłał mi bukiet kwiatów z kopertą w środku i stówą dolarów oraz list, że on proponuje mi małżeństwo, ma dużo ziemi, nie ma kto robić na tej ziemi, więc liczy na to, że ja mu tę ziemię obrobię. Obiecywał dziesięć tysięcy dolarów za ślub, ale minus te sto, które mi przysłał z kwiatami. Był bardzo skrupulatny. To gruba książka i opisuje kawał mojego życia.

Bez wątpienia „Wariatka Tańczy?to propozycja dla fanów Maryli Rodowicz obowiązkowa. Agnieszka Osiecka swoją drogą, Pani bliska przyjaciółka powiedziała kiedyś: „Mańka z tobą tydzień przeżyć to jak z normalnym rok!?

Bo to prawda. Agnieszka lubiła się ze mną snuć i jeździła często na koncerty. Codziennie się widywałyśmy w takiej kawiarni w hotelu Europejskim o 13 ej, (zawsze o tej 13ej), a to się potem przeradzało w: „a może coś zjemy…? najpierw były rozmowy biznesowe, ona dawała mi teksty, ja ją prosiłam, żeby coś napisała, no i szłyśmy coś zjeść. Spotykałyśmy kolejnych ludzi, którzy się do nas dosiadali. Ta grupa się powiększała, i … działo się. Dużo się działo.

Musiały być panie sobie bardzo bliskie, Agnieszka Osiecka chyba musiała wiedzieć co siedzi w Pani duszy…

Ależ oczywiście, przecież i jej było łatwiej pisać dla osoby, którą dobrze zna. Byłam zakochana, potem się rozstawałam, przeżywałam, płakałam i to wszystko się działo na oczach Agnieszki i ona to potem opisywała w tekstach. Pisała bardzo często o mnie, pisała o sobie, bo w końcu życie kobiet jest bardzo podobne, a każda z nas ma jakieś nieszczęśliwe związki, bo te szczęśliwe nie są takie ciekawe.

Przy Pani trybie życia chyba niełatwo o nawiązywanie bliskich relacji?

Tak, zawsze byłam osobą zapracowaną i nie mogłam się nawet skupić nad tym, aby znaleźć mężczyznę, porządnie się zakochać, więc były to raczej bardziej sytuacje zawodowe. Na przykład kiedy grałam w Teatrze Stu w Krakowie w musicalu Szalona Lokomotywa razem z Markiem Grechutą, zakochałam się w reżyserze tego spektaklu, z którym teraz mam dwoje dzieci. Potem po siedmiu latach rozstaliśmy się. Poznawanie mężczyzn było dziełem przypadku, ale może to jest tak zwane przeznaczenie, co trudno w tej chwili ocenić.

Jak wygląda dzień w którym nie ma pani żadnych zobowiązań?

Muszę przyznać, że prawie nie ma takich dni, w których nie ma żadnych obowiązków, bo nawet w tym tygodniu, który mija, grałam w środę, grałam w piątek, sobotę, niedzielę. Dochodzą podróże, bo trzeba dojechać na ten koncert, trzeba wrócić. Wolę jechać nawet trzysta kilometrów, aby spać w swoim łóżku, w którym się wysypiam najlepiej. W tej chwili jestem w hotelu naprawdę komfortowym, ale będę wracać, bo najlepiej jak wspomniałam wysypiam się u siebie. No dobrze, ale załóżmy, że jest poniedziałek, świt i wracam z koncertu. Ponieważ lubię się wysypiać wstaję około południa, wypijam kawę, małe śniadanie, siadam do komputera i odpowiadam na pocztę, która się nagromadziła przez te parę dni. To są często pytania o wywiady, więc odpowiadam na nie, jestem także bardzo aktywna na swoim facebooku i na swojej stronie www.marylarodowicz.pl . Utrzymuję kontakt z fanami. Sama też wpisuję posty na facebooku ale te bardziej osobiste. Niedawno na przykład wrzucałam zdjęcia z koncertu, które robiła moja make’apistkadziewczyna, która mnie malowała…

A najbliższe dni?

Całą jesień będę grała koncerty. Mam tydzień wolnego i jadę do przyjaciół do Grecji na pięć dni. Potem znowu koncerty, koncerty i dwa tygodnie urlopu, bo przecież moi muzycy też mają rodziny. Lecę na Karaiby z rodziną, potem koncertujemy w Stanach i Kanadzie: Toronto, Chicago, Nowy York. Jest także zaplanowana trasa akustyczna w salach teatralnych i filharmoniach w Polsce a wytwórnia namawia mnie na nagranie płyty, ale to na razie odkładam na przyszłość.

„Wydanie albumu to żadne wyzwanie?- powiedziała Pani kiedyś w rozmowie”Najważniejszy jest pomysł!”

Tak, nagrać płytę to nie jest problem, ale potem jest problem z wypromowaniem tej płyty, czyli żeby radia chciały grać piosenki itd. Potem nerwy związane z dystrybucją czyli czy to się sprzedaje, czy nie. Przede wszystkim musi być jednak pomysł na płytę, bo to musi być wydarzenie. Płyta z 2011 roku „Buty 2?powstała w wyniku znalezienia tekstu Agnieszki Osieckiej, u mnie w piwnicy, podczas porządków. Tak że musi być jakiś fajny powód

Jak w przypadku Antologii?

Tak, dla mnie to bardzo ważne, bo na Antologii są wznowienia konpaktowe czarnych płyt winylowych z lat 70, 80. Poza tym ukazała się seria kolekcjonerska, winylowa. Czarne płyty, a w środku opakowania – prezent dla fanów – obrazy Edwarda Dwurnika, który namalował moje życie… w odcinkach.

Ma Pani swoja ulubioną piosenkę? Nie ze względu na brzmienie, a na historię powstania?

Właśnie z płyty „Buty 2”, której piosenki zawierają teksty Agnieszki Osieckiej. Tam znalazłam jeden z ostatnich przez nią napisanych. Byłyśmy razem w Zakopanem i taki góral usiadł do pianina i zaczął śpiewać: „Boże jak ja rzucam nożem” i Agnieszka natychmiast napisała historię, jeszcze tam w Zakopanem i to właśnie ten tekst znalazłam u siebie w sypialni.

Kiedyś teksty opowiadały ludzkie historie, ale teksty pisane przez Agnieszkę Osiecką były w swoim przesłaniu ciekawsze?/strong>

Tak, bo teksty pisali poeci i poziom był wyższy. Pisali zawodowcy, a muzykę – kompozytorzy. W tej chwili jest taki trend, że każdy pisze sobie sam, żeby było prościej i żeby był ZAIKS i ten poziom zleciał na łeb na szyję. Tekst ble, ble. O niczym.

Czy na polskiej scenie, w dzisiejszych czasach, mają szansę pojawić się artyścilegendy, tacy jak Maryla Rodowicz?

Absolutnie jest szansa bo jest dużo programów takich jak Talent Show i im podobne, które wyłapują takie właśnie talenty. Tylko że w tym momencie zaczynają się schody, bo wszystko zależy od życzliwości mediów, głównie od rozgłośni radiowych. Nawet jeżeli raz zagrają to artysta taki może być gwiazdą jednego przeboju bo później nie wiadomo czy stworzy ten kolejny, który radia jeszcze będą chciały grać. Tak, że rynek w Polsce jest bardzo trudnym rynkiem ponieważ nie ma korelacji między mediami a artystą.

Ma Pani jeszcze jakieś życiowe, artystyczne marzenie?

Muszę przyznać, że nie mam marzeń, bo wystarczy mieć takie małe „marzonka”, które łatwiej spełnić, a takie wielkie – będą ciągle nie do spełnienia. Mnie obecnie cieszy każdy dzień i nie narzekam: mam troje dzieci, które bardzo kocham, mam męża, z którym jestem już dwadzieścia siedem lat a to naprawdę wyczyn, o czym każda kobieta wie. Takiego związku trzeba się „nauczyć?na początku, bo wiadomo, że najłatwiej to spakować walizki i trzasnąć drzwiami, ale nie o to chodzi.

Dziękuję za to spotkanie, ale proszę jeszcze tylko powiedzieć, czy jest pani wciąż fanką piłki nożnej?

Droga Pani, mam w tej chwili włączony telewizor, rozmawiam z Panią a jednym okiem patrzę na mecz!

To już nie przeszkadzamy…

Rozmawiała Małgorzata Prochal
opr. O.L.

FacebookTwitterPinterestGoogle+Share

Leave a Comment