FacebookTwitterPinterestShare

Jak Sinatra śpiewał po polsku

Jak Sinatra śpiewał po polsku

Ulubieniec włoskiej mafii, bawidamek, fan i przyjaciel …. Violetty Villas. Jedna z najbardziej fascynujących postaci nie tylko amerykańskiego, ale światowego szołbiznesu- Frank Sinatra obchodziłby w tym roku 103. urodziny.

Poród był trudny- chłopiec urodził się siny, nie oddychał. Syn włoskiej pielęgniarki i właściciela tawerny nie żył by, gdyby nie babcia. To ona zanurzyła wyciągniętego kleszczami z łona matki Franka w zimnej wodzie. Blizna na twarzy już zawsze będzie mu przypominać, że wygrał życie. Nie była jednak powodem do dumy. Frank starał się nigdy nie fotografować lewego profilu.

 

 

Dziadek Sinatry wychował się w sycylijskim Piccolo Palermo. Dziwnym trafem z tej okolicy pochodził Lucky Luciano – twórca nowoczesnej mafii. Rodziny się znały.  Włosi w Nowym Świecie trzymali się razem- trudno więc nie wierzyć w plotki mówiące o mafijnym zaangażowaniu Franka. Tym bardziej, że wiele z nich ma potwierdzenie w faktach.

Wystarczy wspomnieć o jego wizycie na pewnym nietypowym zjeździe. W 1947 roku, po raz pierwszy od 1932 roku spotkali się amerykańscy bossowie włoskiej mafii. Według raportów FBI Lucky Luciano otrzymał wówczas od Sinatry złotą, grawerowaną papierośnicę oraz dwa miliony dolarów darowizny. Podobno było to swego rodzaju haracz.

 

Jak pamiętamy-  Sinatra drogę zawodową  rozpoczął z orkiestrą Tommy’ego Dorseya. Kluczowym problemem kontraktu z właścicielem Big Bandu była klauzula, według której Sinatra miał oddawać 1/3 z każdego zarobionego dolara. Klauzula obejmowała jego przyszłe zarobki po odejściu z orkiestry po odejściu z orkiestry. Mówi się,  do zwolnienia wokalisty z kontraktu przekonali Dorseya członkowie mafii. Kto by odmówił uzbrojonym Włochom składającym „propozycję nie do odrzucenia”?

To dzięki mafii został gwiazdą. Wszystkie kluby i wodewile, w których występował należały przecież do jego włoskich braci. Jednak to fantastyczny głos Franka, jego energia i urok osobisty sprawiły, że fascynował najpiękniejsze kobiety Hollywood. Przez jego łóżko przewinęły się największe gwiazdy tamtej epoki: Ava Gardner, Judy Garland, Angie Dickinson, czy Marylin Monroe, którą piosenkarz miał pocieszać po rozstaniu z Joe DiMaggio (prywatnie mąż aktorki był przyjacielem Sinatry). Wśród „kobiet Franka” była również Violetta Villas!  Przez trzy sezony stworzyli w Las Vegas jeden z najbardziej znanych kabaretów tamtego okresu – Rat Pack.

 

 

Niezwykle zainspirowany Frankiem był sam Miles Davis!  W swojej autobiografii otwarcie przyznawał, że chciałby frazować tak jak Sinatra. Tylko nieliczni wiedzieli, że mocno nad tym pracował. Kontrolę oddechu trenował na basenie i bieżni. Dzięki temu był w stanie wytrzymać nawet 8 taktów bez oddechu. Wolał jednak, by gawiedź myślała, że to moc płynąca z natury.

W filmie The Miracle of the Bells z 1947 roku Frank Sinatra zaśpiewał utwór Ever Homeward. To angielska wersję polskiej piosenki „Powrót” autorstwa Kazimierza Lubomirskiego. W tym samym roku dla studia filmowego nagrał jej polsko- angielską wersję. Ta wyjątkowa wersja utworu zaczyna się około 1 minuty 50 sekundy.

 

 

Wokalista zmarł na zawał 14 maja 1998 roku. Według legendy został pochowany z  whisky- Jackiem Daniels’em  oraz garścią dziesięciocentówek. Jack był jego ulubionym alkoholem artysty, a drobne nosił ze sobą zawsze od czasu porwania syna, Franka Juniora w 1963 roku. Porywacze zastrzegli wówczas, że może się z nimi kontaktować jedynie z budek telefonicznych…

 

Anna Lach- Serediuk/ twojaanglia.eu

 

FacebookTwitterPinterestShare