FacebookTwitterPinterestGoogle+Share

Gospodarni na Wyspach: Życie z pasji

Gospodarni na Wyspach: Życie z pasji

Z cyklu Gospodarni Na Wyspach chcemy przedstawić Wam Karolinę Kozioł, która w wieku 24 lat realizuje swoje pasje i żyje z tego. Wydała dwie książki, nagrała i wyprodukowała dwa pełnometrażowe filmy dokumentalne, zagrała w spektaklu Lolita tytułową rolę a obecnie wciela się znów w kilkunastoletnią dziewczynę, ale tym razem już w serialu produkcji BBC. O tym jak to osiągnęła? Czy było jej trudno? Jaki jest jej najnowszy projekt dla BBC oraz co jeszcze ma w planach dowiecie się z wywiadu.

Twój dorobek artystyczny wydaje się być imponujący ale Ty masz inne zdanie na ten temat?

A to prawda. Nie uważam, bym zrobiła do tej pory coś wyjątkowego. Nie osiągnęłam jeszcze nawet w kilku procentach tego, co bym chciała. Jestem wciąż głodna wrażeń, ludzi i przygód.

Co było głównym powodem Twojej emigracji?

Za granicę pchała mnie moja dzika natura i dusza wędrowca. Goniłam za marzeniami.

A jak zaczęła się Twoja przygoda w UK? Wyjechałaś jak byłaś bardzo młoda, tuż po zdanej maturze. Pierwsze miesiące miały dużo wspólnego z wymarzonymi przygodami?

Na początku było ciężko, jak chyba każdemu. Istnieją pewne różnice kulturowe i społeczne a przyjeżdżając tutaj należy się do nich dostosować. Jednak już pierwsze moje wrażenia po przyjeździe były bardzo pozytywne. Praktycznie od razu zakochałam się w Wielkiej Brytanii. Mieszkałam na wybrzeżu w Walii i codziennie upajałam się widokiem morza. Tam też poznałam wspaniałych ludzi, z którymi mam kontakt do dzisiaj. Od razu jednak zaczęłam podróżować. Znajdowałam bardzo tanie bilety, pakowałam się i jechałam odkrywać nieznane. Poznawałam inne kultury i ich obyczajowość. Emigracja otworzyła mnie na świat. Poczułam, że mogę wszystko.

Gdy przyjechałaś do Wielkiej Brytanii co było Twoim pierwszym zajęciem? Pamiętasz na co przeznaczyłaś pierwsze zarobione pieniądze?

Oczywiście! Rzecz jasna na podróże! 🙂 A imałam się różnych zajęć, od pracy w piekarnii po dorabianie w teatrze.

A kiedy narodził się pomysł na założenie Dream Catcher Studio i z jakiego powodu? Opowiedz nam o tym projekcie.

To po kolei. Kiedyś bardzo marzyłam, aby uczęszczać do szkoły w USA. I pamiętam, jakby to było dziś, kiedy stanęłam na środku kampusu w Walli i zobaczyłam amerykańską flagę. Pomyślałam wówczas, że przecież marzenia są po to, aby je spełniać. Warto o nie walczyć i się nie poddawać. I dostałam się do Bowling Green State University w Ohio. Zainspirowana studiami i ludźmi uznałam, że warto otworzyć Dream Catcher Studio i zostać producentką. A dzięki temu mieć wpływ na swoje pomysły i inspiracje. I tak się zaczęło. Chociaż początki nie były łatwe. Nie było żadnych zleceń. Postawiłam więc na budowanie portfolio. I jak to mówi polskie przysłowie: nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło 🙂

Skąd wiedziałaś w które drzwi zapukać, gdy postanowiłaś nagrać swój pierwszy pełnometrażowy film dokumentalny z podróży na fawele w Rio de Janeiro Dream Catcher On the Road in Brazilian Slums? Jak skompletowałaś ekipę filmową?

Nie wiedziałam nic. Skończyłam studia i byłam głodna nowych wrażeń. Czułam niedosyt. Studia to tylko teoria a ja potrzebowałam praktykować. O takiej podróży myślałam już wcześniej. Połączenie tego ze zrobieniem swojego pierwszego filmu dokumentalnego pełnometrażowego mogło wydawać się szaleństwem, ale ja wiedziałam, że się uda. Nie wiedziałam jednak jak się do tego zabrać. Jedyne co miałam wtedy to bilet z Niemiec do Brazylii, kupiony na promocji 😉 Ekipa filmowa tak naprawdę sama się sformułowała. Byli to ludzie, których poznałam na studiach. Pojechała też z nami moja przyjaciółka, świetny filmowiec i nieocenione wsparcie.

Podczas podróży i nagrań robiłaś prywatne zapiski. Od razu myślałaś, że będzie można je wydać?

Nie, nigdy nie pomyślałabym, że wydam książki i zacznę pisać artykuły. Przyznam, że marzyłam o tym jak byłam mała, ale to marzenie wydawało się być wówczas dalekie od realizacji.

Masz już też pewien dorobek aktorski. Zaczynałaś od gry w reklamach ale od razu dużych producentów – Kinder Bueno, PayPall. Otrzymałaś te role poprzez castingi?

Tak, to było przez castingi. W ogóle pierwszą reklamą, którą nagrałam była reklama telefonu, większej firmy, bo Huwaei. I tutaj okazało się, po raz pierwszy, że inni widzą we mnie znacznie młodszą osobę niż jestem. Występowałam w niej jako nastolatka. I do tej pory dostaję propozycje grania znacznie młodszych postaci.

W takim razie nie powinna Cię zdziwić propozycja zagrania dwunastolatki w Lolicie. Wiosnę tego roku spędziłaś przecież na deskach londyńskiego teatru ze spektaklem na podstawie powieści Vladimira Nabokova.

Ale jednak mimo wszystko byłam w ogromnym szoku kiedy dowiedziałam się, że dostałam główną rolę w teatrze. A do tego była to Lolita, bohaterka jednej z moich ulubionych książek. Wówczas jednak dużo czasu i pokory zajęło mi zrozumienie, że w aktorstwie chodzi tak naprawdę o to, aby nie grać. A być naturalnym. Wtedy jest się najbardziej autentycznym.

Aby zagrać tytułową postać w sztuce teatralnej w brytyjskim teatrze należy się poszczycić dobrą znajomością języka. Długo się go uczyłaś?

Tak, muszę przyznać, że mam problem z akcentem brytyjskim i amerykańskim. Na castingu do Lolity musiałam mówić z akcentem amerykańskim i głównie to ćwiczyłam. Reżyser powiedział, że da mi szansę ale pod warunkiem, że spędzę noce i dnie na poprawieniu wymowy. Próby zaczynały się pod koniec kwietnia, a ja już od marca miałam zajęcia z wymowy.

Trudno było Ci wcielić się w rolę dwunastolatki? W końcu liczysz sobie więcej przeżytych wiosen a już na pewno doświadczeń.

Hm, wbrew pozorom nie trudno. W głębi duszy jestem małym dzieckiem, które wierzy, że wszystko jest możliwe, w lepszy świat i w ludzi. Mam ogromna wiarę w zmiany, technologie, sztukę.

Twoja wiara w ludzi i dobry los chyba jest Ci bardzo pomocna w życiu. Można powiedzieć, że najnowsza rola w serialu produkcji BBC sama Cię znalazła.

W pewnym sensie tak bo w trakcie przedstawień Lolity mój agent zaprosił reżysera castignowego BBC na występ. Szukali wówczas czternastolatki do roli w głównym serialu BBC. Już na drugi dzień agent do mnie zadzwonił, że reżyser castignowy chce mnie na audycji do BBC. Ale wówczas byłam tylko jedną spośród 120 wybranych dziewczyn. Do drugiego etapu przeszło już tylko 20 osób, w tym ja. I w końcu dostałam telefon, że otrzymałam tę rolę. Zdjęcia kręcimy do listopada. To mój pierwszy serial, w którym gram.

Wiemy, że możesz już nieco więcej powiedzieć o tym projekcie. Wcześniej zobowiązywała Cię umowa poufności, co cechuje tak duże produkcje BBC.

Już tak. Agent mój porozumiewał się w tej sprawie więc mogę pierwszy raz oficjalnie potwierdzić, że pracujemy nad serialem kryminalnym, który przyciąga przed ekrany rzesze widzów, zarówno w UK i USA. Jest to jedna z kluczowych produkcji BBC. Obecnie zdjęcia kręcimy w Europie, głównie w Irlandii. Oczywiście, nie gram tam dorosłej kobiety. Moja postać ma 14 lat.

Kiedy będzie można zobaczyć pilotażowy odcinek?

Z tego co wiem to już na początek przyszłego roku zapowiedziana jest premiera!

Realizujesz siebie a jednocześnie zarabiasz na tym. Czy Twoja praca ma jakieś minusy?

Oczywiście! Nie jest łatwo. Kiedy jestem zaangażowana w jakiś projekt to nie zważam na upływające godziny, dni, tygodnie. Ale zdarzają się pauzy, przerwy w zleceniach, chwilowy brak zleceń. Wówczas zaczynam tęsknić za pracą, która będzie pewna, stabilna. Przychodzenie do biura na 9.00 am i zamykanie drzwi o 5.00 pm ma swoje plusy. Dostrzegam je zazwyczaj, gdy martwi mnie stan konta 🙂 Z drugiej strony jednak znam siebie i wiem, że po dwóch dniach takiej pracy uciekałabym z krzykiem!  Jednak nawet kilkudniowa przerwa w próbach, zdjęciach filmowych i zleceniach powoduje, że zaczynam się zastanawiać nad tym, czy włożyłam wystarczająco dużo wysiłku w swoją pracę. Może mogłam więcej, mocniej, bardziej? Na szczęście zazwyczaj wtedy pojawia się osoba, z którą mogę zacząć nowy projekt. I wszelkie wątpliwości mijają.

Zdradź nam co masz w planach na niedaleką przyszłość? Rodzą się nowe projekty?

Tak! Mogę już teraz powiedzieć, że planuję wyprawę na Kilimanjaro i to już za miesiąc! Przygotowania do niej idą pełną parą. Jestem bardzo podekscytowana. Próćz tego przygotowuję się do nowej roli. Tym razem w filmie, który będzie nosił tytuł Moje słodkie dziecko. Jest to piękna historia kontrowersyjnej, niedozwolonej miłości pomiędzy znanym, amerykańskim muzykiem, który ma 60 lat a dziewiętnastolatką o imieniu Kaya. Trwają też prace nad jeszcze większym projektem, ale o tym, mam nadzieję, już wkrótce będę mogła mówić.

Jesteś bardzo przedsiębiorcza. Życzymy Ci powodzenia w realizacji każdego z tych projektów i będziemy, wraz z Czytelnikami naszego portalu, śledzić Twoją karierę.

Dziękuję bardzo. Wiem, że wszystko jest możliwe i każde niepowodzenie a nawet porażka jest tylko próbą, co najwyżej lekcją, którą lepiej trzeba odrobić. Wierzę, że dzięki temu zawsze jesteśmy o krok bliżej od upragnionych celów.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała, opracowała: Adrianna Wernik

FacebookTwitterPinterestGoogle+Share