FacebookTwitterPinterestShare

Gospodarni na Wyspach: Networker z natury, cz.II

Gospodarni na Wyspach: Networker z natury, cz.II

Wojciech Kołodziejczak tym razem opowiada o swoich doświadczeniach w kontaktach biznesowych z Polakami i Brytyjczykami. Dlaczego networking trudniej się przyjmuje wśród Polaków w Polsce? Jak się robiło networking w czasach komuny i dlaczego jego dziadek był urodzonym networkerem? W drugiej części szerokiego wywiadu z największym polskim networkerem macie okazję poznać go bliżej – co uznaje za swój największy sukces? Jakie są jego pasje? Jakie ma plany na przyszłość? O tym wszystkim w drugiej części szczerego wywiadu specjalnie dla Was!

 

Adrianna Wernik: Uprawiasz networking już od wielu lat. Z doświadczeń, które posiadasz na tym polu możesz na chwilę obecną ocenić komu idee networkingowe są bliższe Polakom czy Brytyjczykom?

Wojciech Kołodziejczak: Zdecydowanie Brytyjczykom. Na pewno wpływ na to ma fakt, że w Wielkiej Brytanii idea networkingu jest bardzo promowana. Jest umiejętnością, którą się ceni w prowadzeniu biznesu. Dla Polaków zbyt mocno jeszcze kojarzy się z kolesiostwem, nepotyzmem. Niewątpliwie jest to pokłosie naszej trudnej historii, echa komunistycznej przeszłości. A w networkingu nie ma nic złego. Oczywiście pod warunkiem, że wiesz na czym on polega. Przykładowo, musisz przygotować dokumenty w konkretnej sprawie i złożyć we właściwym urzędzie. Jeśli znasz osobę, która tam pracuje to nie znaczy, że zrobi to za Ciebie. Nie można też oczekiwać, że podsunie Twoją aplikację “właściwej” osobie we “właściwym” momencie. To jest wręcz karalne. Stanowczo nie na tym polega networking. Ale możesz już do takiej osoby zwrócić się z prośbą o informację jak przygotować dokumenty, gdzie i kiedy je złożyć. Dzięki tej relacji dostajesz cenną wiedzę z danego środowiska, dzięki której mniej czasu poświęcisz na przygotowanie tej aplikacji. W Wielkiej Brytanii jest to normalne. A w Polsce brak zaufania do takich kontaktów wciąż jest zbyt duże. Wśród Polaków w Wielkiej Brytanii to się zmienia. Żyjemy w innym kręgu kulturowym więc siłą rzeczy się dostosowujemy. Ale pozostajemy wciąż mniej ufni do swoich rodaków za granicą. Krąży opinia, że tutaj Polak Polakowi wilkiem. Nasze spotkania networkingowe mają też pokazywać, że na pewnym poziomie – biznesowym, wśród profesjonalistów – nie ma miejsca dla oszustów. Nie twierdzę, że w ogóle się nie zdarzają niefortunne sytuacje. Różni ludzie są wszędzie. Ale jeśli oszustowi jakimś sposobem uda się naciągnąć jedną, dwie osoby to dalej w świat idzie o tym informacja. Jej przepływ, właśnie dzięki silnym relacjom biznesowym, jest bardzo szybki.

W takim razie lepiej się pracuje paradoksalnie z Polakami w Polsce bowiem są u siebie i są bardziej ufni wobec swoich rodaków czy jednak z Polakami w Wielkiej Brytanii?

Ciężko jednoznacznie stwierdzić. Z Polakami w Polsce mamy wiele wspólnego. Mówimy tym samym językiem, czasami jesteśmy z tego samego miasta a często znamy podobnych ludzi. To zbliża przy nawiązywaniu relacji. Znów Polacy mieszkający w Wielkiej Brytanii nabierają pewnych nawyków, cechujących kulturę Brytyjczyków, którzy są bardziej otwarci na networking i silne relacje w biznesie. Dlatego trudno uogólnić, wszystko zależy od indywidualnego przypadku. Polacy przebywający w UK i rozwijający tam swoje biznesy robią to inaczej niż Polacy w Polsce.

Co masz dokładnie na myśli?

Otóż, wróciłem niedawno z Polski, a dokładnie z Rzeszowa, Katowic i Krakowa. I bardzo zauważalny był dla mnie pewien mindset. Otóż, Polacy strasznie narzekają! To jest bardzo widoczne, wręcz irytujące. Mają piękne domy, dobrą pracę, cudowne rodziny a i tak narzekają. A z perspektywy widać jak Polska się rozwija, pięknie zmienia. Osobiście jestem z tego dumny. Miło mi na to patrzeć jak przyjeżdżam do swojego kraju. A Polacy mieszkający w Polsce zdają się tego nie zauważać.

A w biznesie?

Podczas spotkań biznesowych z Polakami jest, kolokwialnie mówiąc, krótka piłka 🙂 W Polsce muszę szybko się dostosowywać do takich oczekiwań i pędem przechodzić do konkretów. Z Brytyjczykami jest inaczej. Tutaj musimy się lepiej poznać, “powąchać” i powoli określać się, czy podejmiemy się wspólnych projektów.

Od lat podejmujesz bardzo dużo działań na gruncie networkingowym. Co uznałbyś za swój największy sukces?

Moim życiowym sukcesem networkingowym jest to, że mam wspaniałych ludzi wokół siebie. Zawdzięczam mu nawet miłość swojego życia bo z narzeczoną poznaliśmy się właśnie na jednym ze spotkań networkingowych! 🙂 Jesteśmy już trzy lata razem, zapracowani i szczęśliwi. Ogromnym sukcesem jest też to, że udaje mi się budować społeczność zarażoną tą ideą. Prowadzę grupę mentoringową online, w której są ludzie kochający tę ideę tak samo jak ja! Sami stwierdzili, że chcą iść z nią w świat. A to oznacza, że Life Networker to nie będzie tylko Wojtek Kołodziejczak ale rzesza innych osób, które będą budować zdrowe relacje nie tylko w biznesie ale też w życiu. Wydanie książki, kursów, występy w telewizji to są jedynie narzędzia, aby dotrzeć do większej ilości ludzi.

Wydanie książki? Powiedz nam o tym więcej.

Czuję się przyłapany, punkt dla Ciebie za czujność 🙂 Książkę planuję wydać w tym roku. Chciałbym, aby to było w sierpniu ale to bardzo optymistyczny scenariusz bo możliwe, że premiera książki przesunie się grudzień 2019. Jest to bardzo bliski mi projekt, wręcz osobisty. Na razie ma roboczy tytuł Polish your networking skils, czyli Wypoleruj swoje umiejętności networkingowe. Jest w tym drugie znaczenie bo jest tam słowo Polish napisane wielką literą. Jestem przecież Polakiem, jestem z tego dumny, stąd też ten tytuł. Ma to być poradnik networkingu oraz komunikacji międzykulturowej. Będę tam sugerował korzystanie z pewnych narzędzi i rozwiązań, które sprawdziły się u mnie, jak i u ludzi, którym pomagałem. Jednym z takich narzędzi, które stworzyłem jest tzw. Networking Action Plan. Służy on do wyznaczenia celu, który podporządkowujesz relacjom, jakie posiadasz. I tu kolejny przewrót – nie bazujesz na tych relacjach wyciągając z nich wszystko, czego potrzebujesz do osiągnięcia celu. Zastanawiasz się co Ty możesz tym ludziom dać, aby osiągnęli to, czego chcą. Wówczas bardzo szybko sytuacja się odwraca. Jak nie ma konieczności wzajemności to relacja jest lepsza. W książce będzie też dużo moich historii i historii mojego dziadka, który był bardzo fascynującą postacią.

Kim był Twój dziadek?

Mój dziadek był networkerem w czasach komunizmu w Polsce. Prowadził biznes tekstylny w Łodzi. Aby się rozwijać i wykorzystywać szereg możliwości, o które przecież było bardzo trudno w ówczesnych czasach, nawiązywał relacje z różnymi osobami. Dlatego prowadził interesy zarówno z Niemcami, jak i z komunistami i nie-komunistami. I z każdym potrafił się dogadać, mimo znaczących różnic światopoglądowych. Stał się dla mnie mentorem. To on powiedział mi: w życiu najważniejsze są relacje. Pieniądze są a za chwilę ich nie ma a prawdziwe, mocne relacje mogą z nami zostać do końca życia. I miał rację. Był żywym przykładem na to, że to działa! Nawet jak nasz rodzinny biznes w Polsce zbankrutował to wiele z tych, nawiązanych w czasach świetności, relacji zostało z dziadkiem aż do śmierci. To wspaniałe! Był niezwykłym człowiekiem, zainspirował mnie.

Żyjesz networkingiem, żyjesz z networkingu a czy jest jeszcze coś, co Cię pasjonuje? Może kapelusze? Stały się one Twoim znakiem rozpoznawczym.

Kocham swoje kapelusze ale też lubię się dobrze ubrać. Odpręża mnie chodzenie na zakupy. Razem z moją narzeczoną lubimy tak spędzać wspólnie czas. Prócz tego gram w szachy. Ostatnio niestety nie mam zbyt dużo partnerów szachowych a nie lubię grać online. Jeśli więc ktoś z rejonu Manchesteru nas teraz czyta to zapraszam na partyjkę 🙂 Oboje z Justyną, moją kobietą, lubimy też grać w gry planszowe z przyjaciółmi. Kocham też bardzo podróże. Moja życiowa partnerka rzuciła pracę księgowej i zajęła się marketingiem on-line więc oboje prowadzimy dość “freelanserski” tryb życia. Dzięki temu, wyjeżdżając w celach służbowych, często zostajemy dłużej. Zwiedzamy, chętnie poznajemy nowe kraje, kultury i ludzi oczywiście. A wystarczy, że mamy ze sobą komputery oraz wi-fi i możemy “pracować na wakacjach” 😉

Zdradź nam jakie masz plany na przyszłość? Wiemy już, że projekt książki jest w realizacji a co dalej?

Poza tym planuję wydanie kursu online i to już niebawem, w pierwszych miesiącach tego nowego roku. Najbliżej jest projekt wydania nowej strony internetowej bo to już się dzieje. W przeciągu miesiąca powinna być dostępna a na niej pierwszy kurs online – Networking z Brytyjczykami, do którego serdecznie zapraszam. W tym roku odbędzie też na pewno pierwsze dwudniowe szkolenie ze mną i z osobami, które są “podopiecznymi” Life Networkera. Bardzo chcemy rozwijać tę ideę. Moją ambicją jest stworzenie całego konceptu Life Networkera, aby funkcjonował podobnie jak już teraz z powodzeniem działa Life Coutching.

Czego więc można Ci życzyć? Zdajesz się być bardzo szczęśliwym, spełnionym człowiekiem.

Dziękuję 🙂 Tak jest ale zawsze można życzyć sobie zdrowia bo jak ono dopisuje to jest energia na kontynuowanie działań. I oczywiście jeszcze więcej fajnych ludzi wokół siebie!

Dziękujemy za rozmowę i życzymy Ci wszelkiego powodzenia!

 

Rozmawiała i opracowała: Adrianna Wernik

 

FacebookTwitterPinterestShare