FacebookTwitterPinterestGoogle+Share

Flegmatyczni miłośnicy herbaty? Jacy naprawdę są Brytyjczycy

Flegmatyczni miłośnicy herbaty? Jacy naprawdę są Brytyjczycy

O jasnej karnacji, wybujałym ego i słabej głowie do alkoholu – tak oceniamy my ich – Polacy.

Stereotypy na temat Brytyjczyków bywają różne, bo przecież Anglik od Szkota czy Irlandczyka też się różni. Dla przykładu Anglicy to z natury… chłodni w kontaktach ludzie. Szkoccy rudzielce i Irlandczycy to z kolei ludzie nie wylewający za kołnierz. O Polakach też krąży taka opinia. I faktycznie zarówno Irlandczycy jak i Szkoci ustępują tu pola w europejskich rankingach Polakom i oczywiście Rosjanom. Tak więc stereotypy może i są czasem krzywdzące, ale w wielu przypadkach wcale nie mijają się z prawdą.

Nie ma co się spieszyć

Niewielka restauracja na przedmieściach Falkirk w Szkocji. Rozpoczyna się sezon letni, zbliżają się wakacje, więc właściciele lokalu szukają chętnych studentów do pracy. W tym samym momencie na biurku lądują dwa podania o pracę – miejscowego Szkota oraz Polaka, który przyleciał na Wyspy z nadzieją na dobry zarobek. Oboje zostają przyjęci na próbę. Przez kilka dni pomagają na kuchni lądując na zmywaku. Praca nie jest łatwa, bo trwa około dwunastu godzin dziennie. Na przerwy nie ma co liczyć, tłok w restauracji duży.

– Musiałem pracować za dwóch – żali się na internetowym forum Tomasz, który opowiada, że Szkot za nic miał listę obowiązków do wykonania. – Trzeba było pracować na pełnych obrotach, a ten na wszystko miał czas. Trochę się zmęczył, to siadał na kilka minut. Nie wahał się przerwać pracy, gdy był głodny. Ociągał się – kontynuuje. W końcu szef zauważył, co się dzieje i po kilku dniach odprawił go z kwitkiem. – Jakoś nie był zawiedziony, chyba nawet się ucieszył. Rozmawiałem z nim – mówił, że praca nie jest najważniejsza, że zawsze się znajdzie, a poza tym, to przecież pieniądze na bieżące funkcjonowanie na studiach powinni zawsze zapewnić rodzice… – dodaje. Wyciąga wnioski – Szkoci to spokojni, nie przejmujący się na zapas niczym ludzie, którzy żyją chwilą i korzystają z tego, co daje im los.

Słabe głowy


Impreza u Polaków w Middlesbrough w Anglii. Świętują jubileuszową piątą rocznicę ślubu, więc zaprosili do siebie najbliższych znajomych. Zjawili się Ukraińcy, Pakistańczycy i oczywiście Anglicy. Był grill, muzyka, wszyscy dobrze się bawili. Nie zabrakło szkockiej whisky i piwa. Pić lubią zwłaszcza procentowy jęczmienny napój. Jedno, drugie, trzecie i…koniec imprezy. – W zakładzie chwalili się, że co dziennie piją jedno piwo na wieczór, gdy oglądają jakiś mecz w telewizji, a okazało się, że formy nie mają! Odpadli jako pierwsi – śmieje się kolejny z internautów relacjonujący tę historię. – Dopiero nazajutrz okazało się, że ich miejscowe piwo, to mała butelka niskoprocentowego napoju. Polskie piwo było za duże, za mocne. Na dodatek mieli solidnego kaca, więcej po tradycyjne nasze piwo więcej nie sięgnęli – żartuje. 

Tradycyjna herbata

Kto wypija najwięcej herbaty na świecie? W czołówce są mieszkańcy Chin, Indii, Turcji oraz Wielkiej Brytanii. Badania wykazują, że Brytyjczycy wypijają średnio 876 filiżanek herbaty rocznie, co daje 2,5 filiżanki dziennie, więc niemal 17 herbat tygodniowo. – Would you like a cup of tea? – pytają. Herbata, to część kultury Brytyjczyków, którzy na jej punkcie mają obsesję.  I żartują – to najlepszy przyjaciel człowieka! Może ona być świetnym pretekstem do wszystkiego. Do spotkania, rozmowy, poprawienia sobie nastroju. Nie zadaje pytań, zawsze zrozumie. Ich miłość do herbaty rozpoczęła się około XVII wieku, kiedy to Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska zdominowała brytyjski przemysł herbaciany. W tym czasie Wyspy były odcięte od kawy, więc uzależnili się nie od „czarnego nasienia szatana”, a od „bursztynowego napoju bogów”. Wyznaczali nawet trendy w piciu herbaty. Jak wlewać herbatę do mleka czy mleko do herbaty? Taki regulamin w swoim eseju zawarł pisarz George Orwell, który przedstawia jedenaście złotych reguł parzenia herbaty. Ogólnie mówiąc, w procesie wykorzystujemy świeżo zagotowaną wodę, a herbatę parzymy od 2 do 5 minut. Ogromną popularnością w Wielkiej Brytanii cieszą się herbaty: mieszanka czarnych herbat z olejkiem bergamoty, zielona, ziołowe i owocowe. Co ciekawe znany pisarz przestrzega, że nie każda herbata, to herbata, bowiem często jej mianem określa się napary z ziół czy owoców, które niewiele mają z nią wspólnego. Można się także dowiedzieć, że herbata zawiera kofeinę, lecz jej zawartość jest o połowę niższa niż w kawie. Powodem dla którego herbata chłodzi nas w gorące dni jest to, że poprzez chwilowe podniesienie temperatury ciała wzmaga potliwość, która wywołuje efekt chłodzenia na skórze. Zimne napoje z kolei szybko gaszą pragnienie, ale nie obniżają temperatury tzw. głębokiej. Nic dodać, nic ująć – same zalety.

Bladzi jak ściana gracze w piłkę

Mówi się, że Brytyjczycy są bladzi, bo nigdy nie świeci u nich słońce, więc nie mają okazji by porządnie się opalić. W filmach z Wyspy widzimy czerwone autobusy, deszcz i mnóstwo ludzi o bladej karnacji. Słońce schowane jest za grubą warstwą chmur, nie często udaje mu się przebić. Według Committee on Medical Aspects of Radiation in the Environment już w 2009 roku w Wielkiej Brytanii działało osiem tysięcy solariów, więc jeśli nawet słońce nie świeci tam zbyt często, to mają możliwość, by nadać swojej skórze piękny kolor. Prawda jest jednak taka, że faktycznie warunki pogodowe spowodowały, że ich skóra nie jest do końca przystosowana do opalania. Opalają się zwykle na kolor czerwony, co powodować może różne problemy i choroby skóry.

Uwielbiają sport – to fani przede wszystkim piłki nożnej, której powstanie i początki wielu Anglików przypisuje swojemu narodowi – zresztą całkiem słusznie. Mecz ulubionej drużyny to prawdziwe święto. Na stadiony wybierają się całymi rodzinami. Zdarza się, że gdy piłkarskie widowisko wypada w trakcie pracy, to posiadając kartę kibica, mogą otrzymać urlop, by tylko móc kibicować z wysokości trybun danemu zespołowi. Zresztą nazwę tej dyscypliny wymyślili już w XIV wieku. To jednak nie tylko futbol, ale i rugby, wyścigi konne, tenis czy krykiet.

Kiepsko gotują. Może nie są wybitnymi kucharzami na skalę światową, ale nie do końca jest tak, że przy kuchence radzą sobie fatalnie. Ich najpopularniejszą potrawą jest Fish and Chips. Niby nic trudnego do przygotowania a jakie smaczne! Brytyjska kuchnia ciągle się zmienia. To za sprawą przybyszów z odległych stron. Współczesna brytyjska kuchnia łączy więc tradycję z nowoczesnością.

Uprzejmi z nich ludzie – trudno nawet zliczyć, ile razy dziennie na ulicach usłyszymy: proszę, dziękuję czy przepraszam. Nic w tym jednak złego, oni tak mają. To grzeczni, poukładani, trochę nudni ludzi dla których najciekawszym tematem do rozmów jest…pogoda. Właściwie nie ma się czemu dziwić.

A na koniec jeszcze krótko o zębach. Utarło się, że Brytyjczycy mają okropne zęby. Ostatnie badania dotyczące stanu uzębienia przeprowadzone przez Światową Organizację Zdrowia wskazują, że brytyjskie 12-latki mają najlepsze zęby na świecie. Zanim następnym razem wypowiemy się na ten temat, to może najpierw… sami odwiedźmy stomatologa.

Mateusz Komperda/TwojaAnglia.eu

FacebookTwitterPinterestGoogle+Share