FacebookTwitterPinterestGoogle+Share

ATP Finals w Londynie – Łukasz Kubot i Marcelo Melo zagrają w Finale

ATP Finals w Londynie – Łukasz Kubot i Marcelo Melo zagrają w Finale

Polski tenisista Łukasz Kubot ocenił w sobotę, po awansie do finału turnieju ATP Finals w Londynie, że on i jego partner zagrali bardzo dobrze taktycznie. Jak dodał cieszy go, że „po takim meczu jak wczoraj podnieśliśmy się i wyciągnęliśmy wnioski”.

W pierwszym sobotnim meczu ATP Finals Kubot, który występuje w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo, pokonali rozstawioną z numerem 8 amerykańsko-nowozelandzką parę Ryan Harrison, Michael Venus 6:1 6:4.

„Na pewno cieszymy się z przebiegu meczu, (…) bo uważam, że (kluczowe było) to przełamanie, gdzie mieliśmy pierwszą szansę w pierwszym gemie, gdzie serwował Ryan Harrison. Wtedy skoncentrowaliśmy się tylko na swojej taktyce” – tłumaczył.

Jak dodał, „w drugim secie obie pary miały szanse na przełamanie i nam to się udało (…) w tym dziewiątym gemie, który, jak się okazało później, był przełomowy”.

Tenisista podkreślił, że ich sobotni rywale wcześniej nie przegrali meczu w Londynie, „więc szli ze stuprocentową pewnością siebie, nie mieli co stracić”.

Kubot odniósł się także do piątkowej porażki z brytyjsko-brazylijskim duetem Jamie Murray, Bruno Soares 2:6 4:6, podkreślając, że „trzeba było szybko przeanalizować to spotkanie i zapomnieć”.

„Na pewno mieliśmy handicap, bo wiedzieliśmy, że tak czy tak – czy przegramy czy wygramy – to przejdziemy dalej, ale wiadomo, że to biznes, punkty, są pieniądze (…). My tutaj koncentrowaliśmy się na każdym spotkaniu i cieszy nas na pewno, że dzisiaj wyszliśmy z tego zwycięsko” – tłumaczył.

W niedzielnym finale ATP Finals w Londynie para Kubot,Melo zmierzy się ze zwycięzcami popołudniowego pojedynku Jamie Murray, Bruno Soares (4) – John Peers, Henri Kontinen (2). Początek meczu o 15:30 czasu lokalnego (16:30 czasu warszawskiego).

Pytany o niedzielny finał, Kubot powiedział, że „zawsze myśli po prostu o kolejnym meczu”, zaznaczając, że „mamy więcej czasu niż przeciwnicy na regenerację, przygotowanie się do następnego pojedynku, więc na pewno wykorzystamy ten czas”.

„Jedną i drugą parę znamy bardzo dobrze, graliśmy w tym sezonie nie raz, więc wiemy, czego się spodziewać i oni wiedzą, czego się spodziewać po naszej grze, więc będziemy mieli bardzo mały margines błędu” – powiedział.

Jednocześnie podkreślił rolę swojego zespołu, podkreślając, że oprócz trenerów i fizjoterapeuty „jest jeszcze parę osób, które w tej naszej drużynie pracują…”

„To są ludzie, którzy są odpowiedzialni za nasze zdrowie, przygotowanie, podejście do każdego turnieju. (…) Bez nawigacji nigdzie auto nie pojedzie – i to jest taka nasza nawigacja” – dodał.

Pytany o przygotowanie fizyczne do sezonu Kubot przyznał, że to duża zasługa jego współpracowników, ale przypomniał, że „to jest koniec sezonu i najpierw trzeba pokonać siebie, walczyć ze słabościami”.

„Nie powiedziałbym, że mnie nic nie boli, ja się po prostu o tym nie wypowiadam. Każdy z zawodników ma jakieś urazy tutaj i nikt o tym nie mówi, bo nie można mówić o słabych punktach” – powiedział.

Polak zaznaczył także, że sukces w Londynie traktuje wyjątkowo, bo to miasto „gdzie jest rozgrywany Wimbledon, najbardziej prestiżowy turniej świata, tu jest tradycja, jest debel, osiem najlepszych par z całego roku”.

„Cieszy nas to, że (ludzie) przychodzą oglądać debla, bo można pooglądać serwis-wolej, return, takie akcje, które teraz bardzo rzadko się widuje w grach pojedynczych, a kiedyś wszystko można było grać. Z upływem czasu tenis się zmienia i trzeba to zaakceptować. Ale na pewno nas to cieszy, że przy takiej publiczności możemy rywalizować i promować taką konkurencję, jaką jest gra w debla” – powiedział, dodając, że cieszy go też możliwość spotkania „legend, które kiedyś występowały na wielkich kortach”.

W poniedziałek, po pierwszym meczu finałów w Londynie, Kubot i Melo zagwarantowali sobie, że zakończą sezon na pierwszym miejscu w rankingu najlepszych deblistów świata. W rankingu indywidualnym, Melo zajął pierwsze miejsce, a Kubot – drugie.

 

 

ad/TwojaAnglia.eu
źródło: (PAP)/jakr/ sab/
fot. EPA/NEIL HALL

FacebookTwitterPinterestGoogle+Share